sobota, 10 stycznia 2026
Warszawa: 12°C archiwum →
TYLKO U NAS Wiadomości

WOJNA O WINDĘ W BIUROWCU! Ludzie tratują się w kolejce! "MYślałam, że mnie ZGNIOTĄ!"

28 sierpnia 2025, 09:29 5 min czytania
Redakcja napraw.de
Tłum wściekłych, stłoczonych ludzi próbujących wejść do windy w biurowcu

Fot. Ilustracja do artykułu

Dantejskie sceny w warszawskim biurowcu! Pracownicy toczą bój o miejsce w jedynej działającej windzie. Dochodzi do bójek i omdleń. To prawdziwy horror!

To, co dzieje się każdego ranka w jednym z warszawskich “mordorów”, przechodzi ludzkie pojęcie! Zwykła droga do pracy zamieniła się w prawdziwą walkę o przetrwanie. Ludzie, na co dzień koledzy zza biurka, zmieniają się w bestie walczące o miejsce w windzie. Kawa wylewa się na eleganckie koszule, a w powietrzu czuć gęstą atmosferę nienawiści. Czy tak ma wyglądać początek dnia w XXI wieku?!

Piekło zaczyna się o 8:55

Punktualnie za pięć dziewiąta przed jedyną działającą windą w całym wieżowcu zbiera się tłum. Drugi dźwig, jak mówią nam pracownicy, zepsuł się “chyba jeszcze w tamtym roku”. I wtedy zaczyna się horror. Ludzie napierają na siebie, przepychają się łokciami, a co sprytniejsi próbują wcisnąć się bokiem.

  • Widziałem na własne oczy, jak dyrektor z mojego działu udawał, że odbiera ważny telefon, tylko po to, żeby wyminąć całą kolejkę i wepchnąć się do środka! – opowiada nam wzburzony pan Mariusz (42 l.), specjalista ds. marketingu. – To jest upokarzające! Człowiek chce uczciwie pracować, a czuje się jak w dżungli!

”Boję się o swoje życie!”

Atmosfera jest tak napięta, że lada chwila może dojść do tragedii. Młodsze pracownice boją się o swoje bezpieczeństwo w dzikim tłumie. Pani Andżelika (28 l.) z działu księgowości jest przerażona.

  • Raz o mało nie zostałam zgnieciona! Jakiś wielki facet pchał się “na chama” i przycisnął mnie do ściany. Aż mi tchu zabrakło! – żali się nam młoda kobieta, ocierając łzę. – Przychodzę do pracy pół godziny wcześniej, żeby tylko uniknąć tego piekła, ale to nic nie daje. To jest po prostu skandal!

Zarządca budynku udaje, że problemu nie ma

Co na to administracja? Próbowaliśmy się skontaktować z zarządcą budynku przez cały dzień. Kiedy w końcu udało nam się dodzwonić, usłyszeliśmy bełkot o “trudnościach z częściami zamiennymi” i “procedurach przetargowych”. To kpina w żywe oczy! Ludzie codziennie przeżywają dramat, a urzędnicy chowają głowę w piasek.

Będziemy przyglądać się tej sprawie. Nie pozwolimy, by dramat setek pracowników został zamieciony pod dywan! Ktoś w końcu musi za to odpowiedzieć!

Udostępnij:

POWIĄZANE ARTYKUŁY