Są takie dni, kiedy wszystko idzie nie tak. Przekonał się o tym na własnej skórze pan Sławomir (52 l.) z Wąchocka, który w miniony weekend postanowił zrobić drobny remont w swoim domu. Chciał tylko wymienić starą, drewnianą framugę na nową. Nie spodziewał się, że w jego własnych czterech ścianach czai się wróg… zdradziecki i kamienny parapet!
Chwila grozy przy oknie
Wszystko działo się w ułamku sekundy. Nasz bohater, uzbrojony w miarkę i ołówek, pochylił się, by precyzyjnie wymierzyć otwór okienny. - Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, robota szła jak z płatka - opowiada nam wstrząśnięty mężczyzna. - I wtedy stało się TO! - zawiesza głos. Ciężki, marmurowy parapet, który był tylko prowizorycznie osadzony, runął prosto na jego pochyloną głowę! Huk był taki, że sąsiedzi myśleli, że gaz wybuchł!
’Myślałem, że to KONIEC!’
- Jak mnie walnęło, to zobaczyłem wszystkie gwiazdy! - relacjonuje pan Sławomir. - Świat zawirował, w uszach dzwoniło. Przez chwilę myślałem, że to koniec, że sufit się na mnie zawalił! - mówi, wciąż trzymając się za obolałe czoło. Na miejscu nieszczęścia natychmiast pojawiła się jego żona, pani Grażyna (50 l.). - Wpadłam do pokoju, a Sławek siedzi na podłodze i mamrocze coś pod nosem. A na czole rośnie mu taka śliwa, że w życiu czegoś podobnego nie widziałam! - krzyczy kobieta. Od razu poleciała po mrożony groszek, by ratować męża.
Guz WIELKOŚCI PIĘŚCI!
Niestety, zimne okłady niewiele pomogły. Guz rósł w oczach, przybierając fioletowo-siną barwę i rozmiary dorodnej pomarańczy. - Wygląda jak druga głowa! Wstyd z domu wyjść - żali się poszkodowany. Para pojechała na pobliski SOR, gdzie lekarze na szczęście wykluczyli wstrząśnienie mózgu. Zalecili jednak odpoczynek i zimne kompresy. Remont na razie został wstrzymany, a feralny parapet leży na podłodze niczym pokonany wróg.
To przestroga dla wszystkich majsterkowiczów! Uważajcie na siebie podczas domowych prac, bo nieszczęście nie śpi. Czasem największe niebezpieczeństwo czai się tuż pod naszym nosem… a czasem tuż nad nim!