Leje się z nieba, ciśnienie skacze jak szalone, a głowa pęka z bólu. Tysiące Polaków przeżywają katusze z powodu fatalnego biometu. Ale to nie wszystko! Gdy udręczeni pogodą zamykamy się w czterech ścianach, zaczyna się prawdziwy horror. Słychać wszystko – kłótnie, płacz dziecka, a nawet najcichsze szepty sąsiadów. Czy to jeszcze mieszkanie, czy już sala tortur?
ŚCIANY MAJĄ USZY? KOSZMAR W BLOKOWISKU
Wyobraźcie to sobie. Próbujecie odpocząć po ciężkim dniu, a za ścianą trwa awantura o niezapłaconą fakturę. Chcecie obejrzeć serial, ale sąsiadka z dołu tak głośno rozmawia przez telefon, że znacie już całą historię jej problemów z teściową. To codzienność tysięcy Polaków, która przy niekorzystnej aurze staje się nie do zniesienia. Przy zamkniętych oknach każdy dźwięk niesie się po budynku ze zdwojoną siłą. Nie ma ucieczki!
Ludzie mówią DOŚĆ!
Nasi reporterzy wysłuchali skarg udręczonych mieszkańców. Głosy są pełne rozpaczy i złości. – Ja już nie wiem, co robić! – żali nam się pani Grażyna (67 l.) z gdańskiego Przymorza. – Pogoda mnie wykańcza, a sąsiedzi z góry urządzają sobie wieczorne karaoke. Słyszę każde fałszowanie! Jak tak dalej pójdzie, to zwariuję! – wtóruje jej pan Tomasz (41 l.), który pracuje zdalnie. – Skupić się nie da. Biomet fatalny, a przez otwarte okno słyszę libacje z całego osiedla. To jest dramat! – grzmi mężczyzna.
CO NA TO EKSPERCI? TO BOMBA ZEGAROWA!
Skontaktowaliśmy się z socjologiem, dr. Bartoszem Węgrzynem (55 l.), który nie ma złudzeń. – Mamy tu do czynienia z niezwykle groźnym połączeniem – tłumaczy ekspert. – Z jednej strony niekorzystne warunki biometeorologiczne, które wzmagają rozdrażnienie i agresję. Z drugiej, przymusowe zamknięcie w małej przestrzeni i brak prywatności z powodu hałasu. To tykająca bomba, która może prowadzić do eskalacji sąsiedzkich konfliktów! – ostrzega. Czy czeka nas fala donosów na policję i awantur na klatkach schodowych? Wszystko na to wskazuje! Będziemy się tej sprawie przyglądać!