W redakcji od rana gorąco jak na równiku (który, według najnowszych doniesień, jest prostą jak linijka). Mieszkaniec małej miejscowości w Polsce ogłosił przełom: „Ziemia jest płaska, bo mój stół też — a na nim stoi globus i się nie przewraca.” Argument nie do zbicia — przynajmniej dopóki nikt nie spróbuje obrócić stołu.
„Wystarczy wyjrzeć przez okno” — słyszymy w komentarzach. „Horyzont jest prosty, a jak ktoś widzi krzywiznę, to pewnie mu się balkon ugiął.” Tymczasem astronomowie nieśmiało przypominają, że horyzont lubi udawać skromnego i znikać, kiedy człowiek się oddala. Nie jest to brak kultury, tylko geometria.
Nasz reporter odwiedził lokalny klub badaczy geometrii użytkowej. Na ścianie wisiała mapa świata wydrukowana na… desce do krojenia. „Żeby było sztywno” — wyjaśnia gospodarz. „A statki? A statki nie spadają! Dowód: żadnego statku nie widzimy pod blokiem, czyli nie spadł.” Trudno polemizować z tak spójną metodologią.
W międzyczasie ktoś zapytał, co z tym nieszczęsnym słońcem, które raz zachodzi później, raz wcześniej. „Proste: jedzie po okręgu nad płytą.” A pory roku? „Zmienia prędkość jak robot sprzątający.” Naukowcy wzruszyli ramionami i zgodnie przyznali, że może i robot, ale za to bez trybu „zaplątałem się w dywan”.
Na koniec oddaliśmy głos Ziemi. „Jestem okrągła” — oświadczyła, lekko rumieniąc się na błękitno. „Ale rozumiem, że prostota jest w modzie. Dla porządku — proszę pamiętać o strefach czasowych, bo inaczej śniadanie będzie wypadało po kolacji.”
Morał? Świat bywa skomplikowany, a poczucie humoru — nieocenione. A jeśli komuś wciąż nie pasuje kula, zawsze może zacząć od mniejszej: na przykład pomarańczy.