To miał być zwykły, spokojny wieczór. Pan Zygmunt (78 l.) z Wałbrzycha, emerytowany górnik, nalał sobie do talerza ulubionej grochówki z puszki. Włączył telewizor, usiadł w wysłużonym fotelu i zaczął jeść. Nie spodziewał się, że za chwilę jego świat stanie na głowie, a zwykła zupa zamieni się w dowód w sprawie, która mrozi krew w żyłach!
Zamiast Skwarka… ZŁOTA OBRĄCZKA!
- Już przy trzeciej łyżce poczułem, że coś jest nie tak. Chrupnęło mi w zębach, myślałem, że to jakieś niezmielone ziele angielskie - opowiada nam wstrząśnięty pan Zygmunt. Wypluł twardy przedmiot na serwetkę i zamarł. To nie była przyprawa. Na białej bibułce leżała… damska, złota obrączka! - O mało zawału nie dostałem! Ręce mi się trzęsły jak galareta - mówi emeryt. Wyobraźcie sobie ten szok!
Policja Bada Tajemniczy Znak
Pan Zygmunt, choć w szoku, zachował zimną krew i zadzwonił na policję. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, przecierali oczy ze zdumienia. - Pierwszy raz spotykamy się z taką sprawą. Zabezpieczyliśmy obrączkę oraz puszkę po zupie. Sprawdzamy, czy nie doszło do przestępstwa - mówi nam tajemniczo aspirant Tomasz Wrona (41 l.) z wałbrzyskiej komendy. Czy to możliwe, że obrączka to dowód jakiejś strasznej zbrodni, a jej właścicielka… No właśnie, aż strach pomyśleć!
Ludzie Mówią o ZNAKU!
Wieść o makabrycznym odkryciu w zupie lotem błyskawicy obiegła całe osiedle. Sąsiedzi pana Zygmunta są przerażeni, ale i snują własne teorie. - To na pewno znak od jego zmarłej żony, Zosi! Ona go z nieba pilnuje! - mówi nam pani Jadwiga (72 l.), sąsiadka z parteru. - A ja myślę, że to jakaś biedna pracownica w fabryce ją zgubiła i teraz płacze po nocach - dodaje inna kobieta.
Jedno jest pewne - pan Zygmunt na długo nie dotknie żadnej zupy z puszki. Sprawie przygląda się policja, która bada już zakłady produkcyjne. Czy za złotą obrączką kryje się ludzki dramat, czy tylko nieszczęśliwy wypadek? Będziemy wracać do tej wstrząsającej historii!