To miało być zwykłe, spokojne popołudnie w Wołominie. Pan Zdzisław (68 l.), znany na całym osiedlu jako złota rączka, postanowił w końcu rozprawić się ze starą meblościanką, która zagracała pokój. Nie podejrzewał nawet, że wysłużony mebel z czasów Gierka ma wobec niego mordercze plany. Ta walka mogła skończyć się tragicznie!
ZEMSTA STAREJ SZAFY!
Wszystko działo się w mgnieniu oka. - Mąż wziął śrubokręt, coś tam postukał i nagle huknęło, jakby bomba wybuchła! - opowiada nam ze łzami w oczach jego żona, pani Grażyna (65 l.). Gdy wbiegła do pokoju, zamarła. Jej ukochany Zdzisiu leżał na podłodze, a tuż obok niego gruba półka z płyty paździerzowej. - Leżał i jęczał, a na głowie rósł mu guz wielkości kalafiora! Myślałam, że to koniec! - szlocha kobieta.
Chciał dobrze, a walczy o zdrowie
Pan Zdzisław to chodząca dobroć. Chciał tylko zrobić więcej miejsca na nowe półki dla żony. Podjął się nierównej walki z ciężkim, topornym meblem, który od dekad tkwił w tym samym miejscu. Niestety, szafa okazała się bezlitosnym przeciwnikiem. Półka, która przez lata dźwigała kryształy i komplety pościeli, runęła prosto na jego głowę. Czy to możliwe, żeby w starym meblu czaił się zły duch? Mieszkańcy osiedla nie mają wątpliwości. - Te stare graty są niebezpieczne! - grzmi sąsiadka, pani Jadwiga (72 l.).
LEKARZE NIE DOWIERZALI WŁASNYM OCZOM
Karetka przyjechała błyskawicznie. Ratownicy, gdy zobaczyli potężną opuchliznę na głowie pana Zdzisława, natychmiast zabrali go do szpitala. Mężczyzna trafił na oddział z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Lekarze robią co mogą, by bohaterski majsterkowicz jak najszybciej wrócił do zdrowia. - To cud, że skończyło się tylko na potężnym guzie. Taki uraz mógł doprowadzić do tragedii - usłyszeliśmy od personelu medycznego.
Apelujemy do naszych czytelników! Uważajcie na stare, ciężkie meble. Zanim zaczniecie je rozmontowywać, zastanówcie się dwa razy. Historia pana Zdzisława to przestroga dla nas wszystkich. Nie pozwólcie, by wasze mieszkanie stało się polem bitwy! Będziemy śledzić losy dzielnego 68-latka.