Marzyli o słońcu, lazurowej wodzie i beztroskim lenistwie przy basenie. Wrócili z poparzeniami trzeciego stopnia, nerwicą i debetem na koncie. Tysiące Polaków, zwabionych obietnicą raju na greckiej Krecie, przeżyło dramat. Opowiadają nam o wakacjach, które przypominały bardziej obóz przetrwania niż wymarzony urlop. Ujawniamy szokującą prawdę o “luksusowym” all-inclusive!
1. Bitwa o Leżak, czyli “Parawaning” po Grecku
Zapomnij o spokojnej kawie o poranku. Prawdziwy wczasowicz na Krecie zrywa się o 5 rano, by niczym komandos z jednostki specjalnej, pod osłoną ciemności, rozłożyć ręcznik na strategicznie wybranym leżaku. Kto zaśnie, ten do końca dnia smaży się na betonie. “To jest wojna,” mówi nam pan Janusz (54 l.) z Radomia. “W zeszłym roku widziałem, jak jeden Niemiec próbował zająć mój leżak. Skończyło się na rękoczynach i interwencji hotelowego ochroniarza.”
2. All-Inclusive, czyli Trzy Dania na Krzyż
Katalogi obiecywały “bogactwo smaków” i “kulinarne podróże”. Rzeczywistość? Makaron z sosem, sos z makaronem i parówki, które pamiętają czasy Gierka. Przez dwa tygodnie ten sam zestaw, podawany w różnych konfiguracjach. Napoje? Kolorowa woda z automatu, która z colą ma tyle wspólnego, co nasz reporter z baletem. “Piwo miało może jeden procent. Po dziesiątym kufelku byłem bardziej nawodniony niż pijany,” żali się pani Grażyna (48 l.).
3. Pokój z Widokiem na… Śmietnik
“Gwarantowany widok na morze” w ofercie biura podróży okazał się w praktyce widokiem na zaplecze kuchenne i kontenery na śmieci. Morze było widać, owszem. Wystarczyło wychylić się z balkonu pod kątem 85 stopni i złapać się rynny. Ryzyko upadku z czwartego piętra wliczone w cenę.
4. Zemsta Zeusa
To nie jest mit. To codzienna walka o przetrwanie w hotelowej toalecie. Tajemnicza choroba, która atakuje znienacka, zwykle w połowie drogi na plażę. Miejscowi z uśmiechem nazywają to “klątwą faraona w wersji greckiej”. Nasi turyści nie mają powodów do śmiechu. “Kolejka do łazienki była dłuższa niż do Muzeum Narodowego w darmową niedzielę,” opowiada zapłakana pani Krystyna (62 l.).
5. Animacje, od Których Bolą Zęby
Myślałeś, że odpoczniesz? Nic z tego! Od 10 rano do późnej nocy grupa “profesjonalnych animatorów” zadba, żebyś nie zaznał spokoju. Aerobik w basenie do rytmu “Despacito”, konkurs na króla i królową turnusu, a wieczorem karaoke, gdzie każdy fałszujący wujek czuje się jak Zenek Martyniuk. Cisza nocna? To pojęcie na Krecie nie istnieje.
6. Basen - Ciepła Zupa Chemiczna
Błękitna, orzeźwiająca woda z folderu to w rzeczywistości mętna, ciepła ciecz o zapachu chloru i potu. Na powierzchni unosi się tłusta warstwa kremu do opalania, a na dnie leżą zagubione klapki, dziecięce zabawki i resztki godności urlopowiczów.
7. “Autentyczne” Greckie Pamiątki (Made in China)
Lokalne stragany uginają się pod ciężarem “rękodzieła”. Oliwki w plastikowych butelkach, tandetne magnesy z napisem “I love Crete” i podróbki znanych marek. Wszystko z metką “Made in PRC”. Sprzedawcy z kamienną twarzą zapewniają o autentyczności, próbując wcisnąć ci “oryginalną grecką wazę” za jedyne 50 euro.
8. Wycieczka Fakultatywna, czyli 8 Godzin w Autokarze
“Zobacz pałac w Knossos!” - kusi rezydent. Nie dodaje tylko, że dojazd w jedną stronę trwa cztery godziny w rozgrzanym do czerwoności autokarze bez klimatyzacji. Na miejscu masz 30 minut na zwiedzanie ruin w morderczym upale, zrobienie zdjęcia i powrót. Reszta dnia to objazd po zaprzyjaźnionych “fabrykach” oliwy i dywanów.
9. Plaża Publiczna, czyli Piasek i Pety
Plaża przypomina bardziej pole bitwy niż oazę spokoju. Tłum, gwar, niedopałki papierosów w piasku i walka o każdy centymetr kwadratowy. W wodzie, oprócz ciebie, pływają foliowe torby i resztki wczorajszej imprezy. Romantyczny zachód słońca? Owszem, jeśli lubisz go oglądać w towarzystwie tysiąca innych osób.
10. Powrót do Rzeczywistości
Po dwóch tygodniach takiej “regeneracji” wracasz do domu bardziej zmęczony niż przed wyjazdem. Zostaje ci tylko opalenizna wstydu, pamiątkowy dług na karcie kredytowej i mocne postanowienie: za rok wakacje spędzam na działce! Kreta? Nigdy więcej!