KOSZMAR Polaków na Krecie! Słońce pali jak żelazko, a cykady piłują nerwy! “To nie wakacje, to SURVIVAL!”
Marzyli o lazurowej wodzie, sielance pod drzewkiem oliwnym i smaku prawdziwej greckiej fety. Zamiast tego dostali piekielny upał, ogłuszający hałas i ceny, od których oczy wychodzą z orbit. Tak wyglądają wakacje tysięcy Polaków na słonecznej Krecie – walka o przetrwanie za grube tysiące złotych!
UPAŁ GORSZY NIŻ W HUTNICTWIE! Klimatyzacja to luksus?
Katalogi biur podróży obiecują rajską pogodę, ale rzeczywistość skrzeczy. Słońce na Krecie nie pieści promieniami, ono bezlitośnie ATAKUJE! Asfalt topi się pod klapkami, a pot leje się z ludzi strumieniami już o 9 rano. Schronienie w hotelowym pokoju? To często iluzja!
“Myślałem, że się ugotuję żywcem!” – żali nam się pan Mariusz (45 l.) z Siedlec, który na Kretę zabrał żonę i dwójkę dzieci. “W pokoju klima niby jest, ale wieje jak zdechły chomik. Za porządną, działającą trzeba dopłacać ekstra w euro! To skandal!” – grzmi turysta, ocierając czoło.
CYKADY GŁOŚNIEJSZE NIŻ START ODRZUTOWCA! Nie da się spać!
Gdy słońce daje chwilę wytchnienia, do akcji wkracza inny wróg publiczny – cykady. Te małe owady wydają z siebie dźwięk przypominający zepsutą wiertarkę udarową, który trwa od świtu do nocy. To prawdziwy atak na system nerwowy wczasowiczów!
“Po pierwszej nocy miałam dość. Głowa pęka!” – mówi nam pani Grażynka (42 l.) z Radomia. “Ani drzemki w dzień, ani spokojnego snu w nocy. Mój mąż chrapie ciszej niż te potwory! To tortura, a nie wypoczynek” – załamuje ręce.
UWAGA NA RAKI I FETĘ! To pułapka na turystów!
Polacy liczą na kulinarne doznania, a często przeżywają szok. Słynna grecka gościnność ma swoją cenę. Lokalny trunek, raki, serwowany w każdej tawernie, pali w gardle jak denaturat. Feta jest tak słona, że można nią solić Bałtyk, a oliwki często są gorzkie jak łzy po zobaczeniu rachunku.
“Gdzie nasz schabowy, gdzie mizeria?” – pyta rozgoryczony pan Mariusz. “Dają jakieś zielsko polane oliwą i mówią, że to przysmak. A za mały kieliszek tego ich bimbru ‘raki’ chcą tyle, co za pół litra naszej, porządnej wódki w sklepie!” – denerwuje się.
PLAŻA? TO WALKA O KAŻDY CENTYMETR PIASKU!
Wisienką na torcie tego wakacyjnego koszmaru są plaże. Zapomnijcie o idyllicznych obrazkach z pocztówek. W szczycie sezonu to prawdziwe pole bitwy o każdy skrawek miejsca. Ciało przy ciele, wrzask dzieci i walka o leżaki, które kosztują fortunę.
“Leżak i parasol? Proszę bardzo, 20 euro!” – oburza się pani Grażynka. “Przecież to cena jak za bilet do kina z popcornem i colą! Tłok, hałas, gorąco. Już wolę nad naszym zimnym morzem. Przynajmniej parawan można postawić za darmo i nikt nie patrzy krzywo.”
Wniosek jest jeden
Kreta w folderach turystycznych to raj na ziemi, ale dla wielu Polaków okazuje się drogim piekłem. Jedno jest pewne – po takim “wypoczynku” wrócą do pracy… żeby wreszcie odpocząć. A na przyszły rok? Może jednak działka pod Grójcem? Tam przynajmniej cykady nie hałasują, a bimber jest swojski i za darmo.